czwartek, 1 grudnia 2011

Welcome home

Dzisiaj wreszcie nadszedł ten dzień. Przybyła do mnie. Denerwowałam się niezmiernie i nadal się denerwuje bo wyrzuty sumienia związane z wydanymi pieniądzmi są wielkie. Zapewne już jutro je pożegnam. Ale jestem bardzo zła na firmę, ponieważ zamówiłam razem z lalą wiga, a jego nie ma :/ Już oczywiście za internowałam w tej sprawie i mam wielka nadzieję, że długo nie będę musiała czekać na jakąkolwiek odpowiedź, a przede wszystkim na same kłaczki. A teraz bidulka będzie latać łysa :/ Jestem bardzo, ale to bardzo zła na nich.

Tak więc drodzy moi oto ona była chowana w tajemnicy ;)
(Lati Yellow Coco) 







Przepraszam za te zdjęcia, ale robiłam je przy sztucznym świetle. Od jutra zabiorę się za uszycie czegoś dla niej bo taka goła nie będzie mi latać po domu ;D 
Młoda jeszcze imienia nie ma. Jakieś propozycje? ;D 

Pssst. Podziękowania jak najbardziej należą się cudownej na całym świecie Bovary <3 
Dziękuję bardzo mocno <3 
I oczywista rzecz jasna tym co  nie zdradzili nic, a nic ;D 



środa, 30 listopada 2011

Christmas Candy

A więc nadszedł ten czas. 
Wreszcie się zdecydowałam i postanowiłam, że zorganizuje Candy :D 
Robię je zapewne pod wpływem wielkich emocji, ponieważ najprawdopodobniej jutro wreszcie będę mogła potrzymać mój nowy nabytek w rączkach. 
Tak więc ja coś jutro dostanę, a ktoś z Was dostanie parę drobiazgów ode mnie :) 
Nie powiem co to będzie bo aktualnie sama nie wiem XD 
Ale najprawdopodobniej rzeczy plastyczne, które zapewne każdemu mogą się przydać :) 
Dorzucę też parę innych rzeczy, które mam na oku ;)



Zasady Candy: 

1. Zapisywać się możecie od dzisiaj czyli 30.11.2011 do 22.12.2011
2.Aby się zgłosić wystarczy zostawić komentarz pod tym wpisem, w którym wyrazicie chęć wzięcia udziału w candy, a także z linkiem wszego bloga ;) 
3. Dodatkowo wstawić na swojego bloga obrazek wraz z linkiem do tej notki ;) 
4. Candy jest organizowane jedynie dla mieszkańców Polski. Bardzo przepraszam. 

To by było na tyle :) 
Każdemu życzę powodzenie :* 




niedziela, 27 listopada 2011

Wiosno wróć

Uznałam, że  przydałoby się dodać coś konkretnego. Zrobiłam sobie przerwę w nauce historii i pobiegłam na pole. Oczywiście wyjście bez rękawiczek nie było dobrym pomysłem, wgl wyjście na pole nie było dobrym pomysłem. dzisiaj wyjątkowo u mnie wieje więc jest jeszcze zimniej. Ale poświęciłam się dla zdjęć i stałam się wyrodna opiekunką. Phoebe paradowała w samej sukieneczce. Tak wiem, jestem okropna ;x Nic na to nie poradzę, że nie umiem uszyć płaszcza czy kurtki. Gdybyście widzieli ile materiał zmarnowałam na te wszystkie próby, które i tak wylądowały w koszu. Dobrze chociaż, że dziewczyny dostały od cudownej Bovary bluzy i nie będzie im aż tak zimno. 

Bardzo dziękuje za pomoc w sprawie cła :* 
Wczoraj pobiegłam na pocztę i wysłałam im te wszystkie dokumenty bo e-maila mają przepełnionego. Tak więc mam wielką nadzieje, że nowa lokatorka szybko do mnie zawita. Już nie mogę się jej doczekać. Jest tak blisko, a jednak daleko. 

A teraz zdjęcia. Takie wiosenne, ale ja już chcę wiosny ;) 






I biorę udział w candy u Małej Ichi





piątek, 25 listopada 2011

Cło

Przepraszam, że nie piszę i nie komentuję Waszych notek. Nie mam ostatnio czasu, a kiedy znajdę chwilkę dla lalek to jest już totalnie ciemno. Chciałam dzisiaj coś wykombinować, ale okazało się, że mój aparat nie chciał ze mną współpracować i kaput. 


Mam dla Was jedno pytanie, ponieważ moja lalka utknęła w urzędzie celnym i muszę im wysłac dokumenty tylko mam taki problem, bo paczka jest adresowana na moją mamę, a ponieważ wtedy jeszcze nie miałam paypala i kupił mi ją kolega mojego taty i na dokumentach jest adres tego kolegi, a nie mojej mamy. Czy będzie z tym jakiś problem? Co mam robić? Proszę bardzo, ale to bardzo o pomoc bo czas leci. Dziękuję. 




EDIT: Bardzo dziękuję za 55 obserwatorów i ponad 10,000 odwiedzin :* Bez Was ten blog nie miałby sensu :* 

czwartek, 10 listopada 2011

Tea w krainie czarów

Przydałaby się kiecka Alicji, ale nie mam czasu aby taką uszyć. 
Więc Tea ponownie pożyczyła sobie ciuszki od Phoebe. 
Pierwszy pomysł był taki aby zrobić zdj w takim kulistym akwarium (oczywiście pustym)
Ale zdj za bardzo nie wychodziły, więc całe wnętrze wyjęłam. 
Pomysł z akwarium bardzo mi się spodobał i teraz stoi mi na półce i tworzy taki światek jak na zdj. 
Tea również w nim siedzi ;) Wygląda mega magicznie! ;D








A jutro dziewczyny pokażą co dostały od bardzo miłej osóbki :)
Normalnie CUDA! 

wtorek, 1 listopada 2011

Sweet Phoebe

Szaleje ;D
Wczoraj notka, dzisiaj notka, łał ;D!
Ale w najbliższych dniach nic nie dodam więc trza to zacząć nadrabiać ;) 

Uznałam, że do słodkiej Phoebe idealnie pasuje klimat bokehu.
Tak więc do zdj musiałam go dodać ^^ 
Oprócz Phoebe pokaże Wam mój nowy nabytek. 
Otóż będąc ostatnio na zakupach jak zwykle zajrzałam do Flo.
Dawno temu kupiłam Panią biedronkę, a teraz ważkę! ;D 
Uwielbiam ważki więc kiedy tylko ją zobaczyłam wyrwałam ją z tablicy magnetycznej i pobiegłam do kasy.








Oprócz tego biorę udział w Rozdawajce, w Domu Mokoszy ;) 
Ta skarbonka musi być moja :D ! 




poniedziałek, 31 października 2011

Happy Halloween, my Dear ;D


Z niego nikt nie wychodzi żywy. 


O to Lou Cheney, zwykła dziewczyna, która pewnego razu wybrała się pozbierać kwiaty. 


Po zapełnieniu koszyka kwiatami, położyła się pod drzewem i zasnęła. 
Nie miała pojęcia co się stanie.


Wszystko się wokół niej zmieniło. 


Kiedy się obudziła była w zupełnie innym miejscu.
Wszystko było ciemne i ponure. Lou nie miał pojęcia gdzie jest. 
Zamiast kwiatów w koszyku była ziemia.
Myślała, że to wszystko głupi żart.


Lou postanowiła wrócić do domu, ale nie miał pojęcia jak. 


Doszła na cmentarz. 


Lou : Gdzie ja jestem? W mojej okolicy nie ma cmentarza. Muszę jak najszybciej stąd iść.




Lecz ktoś nie chciał, aby stamtąd poszła. 
Ktoś przerażający. 
Lou: Co jest? 


Kiedy się obróciła zauważyła twarz całą z bandaży. 
Lou : Aaaaa! Pomocy! 


Lou wyrwała się z rąk mumii, zaczęła uciekać jak najszybciej tylko mogła. 
Lou : To musi być sen, musi!


Kiedy Lou znalazła według niej bezpieczne miejsce nie mogła powstrzymać łez. 
Nie miała pojęcia gdzie jest. Nie miał pojęcia co się wokół niej dzieje. 
To wszystko było nienormalne. 


Nagle podszedł do niej kot. Nie był to byle jaki kot.


Ale jak można się oprzeć takiemu maleństwu jak to. 


Kot nagle zaczął uciekać. Naiwna dziewczyna pobiegła za nim. 
Głupie dziewczę, nie miała pojęcia w co się pakuję.


Kot zaprowadził dziewczynę w pewne miejsce, do Herbacianej czarownicy.
Od początku miał taki zamiar. 


Lou : Hy, Kim Pani jest? 


Herbaciana czarownica : Nie bój się. Jestem tylko kobietą, która ma kota. 
Poczęstujesz się mojego napoju?

Głupie dziewczę, nie wiesz, że od obcych osób nie bierze się picia ani jedzenia? 


Lecz ona i tak wzięła. Nie miał pojęcia co się stanie po takim niewinnym łyku 'herbaty?' 
I po tym niewinnym łyku już nie była taka sama. 
Nigdy nie wróciła do swojej rodziny, do swojego domu. 
Została na zawsze w miasteczku Halloween. 
Została tam jako...


... wampir. 






Happy Halloween Kochani ;D